Czekamy...

dziecko.haczewski.pl

czwartek, 4 lipca 2013

50 dni

Zostało 50 dni do chwili  w której zobaczę w końcu swoje maleństwo. 
Tylko lub aż 50... bo z jednej strony chciałabym już być po porodzie a z drugiej wiem, że 8 miesiąc ciąży jest złym okresem na narodziny dziecka. 
Więc niech moja mała kluska posiedzi jeszcze troszkę w tym moim brzuszku. 
Ona jest najważniejsza. Ona i jej dobro. 
Wczoraj mój Mateusz miał urodziny. Z tej okazji spędziliśmy prawie cały dzień razem. 
Byliśmy na zakupach i na frytkach iii było tak cudownie. 
KOCHAM GO! LUBIĘ! UWIELBIAM! 
Kupiliśmy w końcu dla małej rożek i byliśmy pooglądać wózki i łóżeczka. Od początku chciałam 
w sumie aby moje maleństwo spało w kołysce, ale później wpadliśmy na pomysł, że można kupić łóżeczko zmieniane właśnie w kołyskę.


 
 
Wybraliśmy ten wózek i w następnym tygodniu pójdziemy go zamówić. Jest lekki i zgrabny więc myślę, że będziemy z niego zadowoleni. Cena też nie jest jakaś wygórowana więc jest to kolejny plus. Pomału zbliżamy się ku końcowi kompletowania rzeczy dla małej a tak się bałam jeszcze 
nie dawno, że stanęliśmy w miejscu. Z racji tego, że zepsuła się nam pralka to kupiliśmy nową 
bo już jest najwyższy czas na pranie ciuszków dla małej. W weekend również składamy szafę 
i robimy małą rewolucję w naszym domu ponieważ chcemy zrobić w naszym pokoju kącik dla małej abym nie musiała w nocy biegać z pokoju do pokoju. 
Jakoś nie dochodzi do mnie jeszcze ten fakt, że już za ponad miesiąc będę tuliła do siebie małą istotę, która jest owocem miłości mojej i M. Już nie będziemy we dwójkę a w trójkę. 
Nasza rodzina się powiększy. 
Tak strasznie się cieszę i jednocześnie boję. 
Cieszę się, że w końcu mała będzie z nami a boję się porodu i samego pobytu w szpitalu. Wspomniałam chyba gdzieś w pierwszych notkach, że jestem straszną panikarą, która boi się lekarzy i szpitali. Jak pomyślę sobie, że mam iść do szpitala i tam nocować to moje ciśnienie wzrasta. 
Każda myśl o tym, że będzie mnie bolało gdy mała będzie się rodziła mnie przeraża. 
Być może strach ma tylko wielkie oczy i mam cichą nadzieję, że nie będzie aż tak źle. 
W końcu będzie ze mną M. Wprawdzie nie zdecydowaliśmy się na poród rodzinny, ale chcę aby był On razem ze mną w szpitalu. Sama jego obecność czy świadomość w trakcie porodu, że stoi 
za drzwiami i na nas czeka będzie dla mnie ogromnym wsparciem. 
Na razie staram się nie myśleć o porodzie i szpitalu mimo iż czasu pozostało już bardzo mało. 
Nie chcę się denerwować niepotrzebnie. W sumie i tak to muszę przejść i tak. 
Innej rady nie ma.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz