Coraz bliżej zbliżamy się ku końcowi... łóżeczko przygotowane, wózek zamówiony więc teraz nic tylko rodzić. Zrobiliśmy też ostatnie pranie ciuszków Oliwii. Spotkałam się dziś z przyjaciółkami
ze studiów... achhh to były czasy:) Jedna z nich ma wujka, który jest przełożonym pielęgniarek
w szpitalu w którym będę rodzić i jak tylko zacznie się mój poród mam jej dać znać.
Ona zaś zadzwoni do wujka i załatwi mi "uprzejmość" na porodówce.
Z tego co wiem to nie zawsze jest z pielęgniarkami czy położnymi tak kolorowo więc taki przywilej mi się przyda.
Przeglądałam blogi.... kolejne dziewczyny mają już to za sobą, mają swoje maleństwa. Ja nadal czekam... i zazdroszczę im niesamowicie.
Na pewno ci szybko zleci, tak samo jak i mi choć ja muszę czekac dłużej.
OdpowiedzUsuń